Oto My, Strażnicy Ksiąg. Klan, który strzeże Wiedzy... Jednak czasem coś się nie udaje. I tym razem, przez błąd jednego z nas, waszym oczom ukazała się ta zakazana Księga. Księga o Początku. Na początku było słowo, a słowo było u Boga... .Ej Chwila u Boga?! Chciałem rzec: u Bogów. Ender, Manc, Therion, Karlik, Joany i Yaskol. Lecz zostańmy przy Pierwszej Trójce... Dzień przed dniami, gdy jeszcze Nie żyli ludzie, ni wampiry, wogule czy chociażby wilkowyje…. Tegoż to "pierwszego" dnia Szlachetny Ender, Pan Światła ecetera ecetera... przechadzał się po swojej Krainie. Natknął się na istotę której istnienia nie był świadom. Z wyglądu Leniwca, lecz hmm nie będąca Leniwcem. W Swej mądrości postanowił poznać ją. -E Ty! Kim jesteś? -Jam jest Manc, pan Spokoju i Trwania...- odpowiedziała istota. -eee?- zapytał zdziwiony. -... Jam Jest Manc. -Ale hmm kim jesteś, "Manc"? -Bogiem... -Błąd? Znaczy Bug? - Ender spojrzał na Stworzenie. -Nie bug lecz Bóg! Istota nieśmiertelna i tak dalej. -Czemu więc wyglądasz jak leniwiec? Czemu nie wyglądasz tak jak JA?! Jak Wielkie Słońce!? -Bo nie chce mi się? - odpowiedział Manc -Aha...- Ender spojrzał zdziwiony na Boga, lecz postanowił się z nim nie spierać- Idziesz ze mną? -Nie... – odpowiedział znudzony leniwiec i przeciągnął się szeroko. -Więc co robimy? -Czekamy... I tak ta Boska dwójka czekała. Mijały Miesiące, a kraina dwóch Bogów Kwitła i zapełniała się wszelkim stworzeniem. Wszystko było uporządkowane, piękne, czyste i sterylne. Kwiaty rosły w równych rzędach, zwierzęta Chodziły Parami. Lecz pewnego dnia gdy Ender pracował wraz z Manckiem, coś się zdarzyło, Otworzył Się portal z innego świata. Bogowie z zaciekawieniem przyglądali mu się, podchodząc coraz bliżej. Kiedy portal nieoczekiwanie wypluł 17 Królików, Bogowie zdziwieni cofnęli się, by lepiej się przyjrzeć . Szesnaście Królików było maleńkich, czerwonookich; jeden zaś Wielki, Puszysty i Błękitnooki... -Co do Licha? - zaczął Manc -Uch… Ale tu porządnie. - powiedział Wielki Królik... -Umm, no to mamy przekichane...- Powiedział E. -Kim Jesteście, dziwne i porządne Stworzenia?- Zapytał Gość z Portalu... -Manc i Ender. Panowie i Bogowie tej Krainy, jedyne Yntelygętne stworzenia...- powiedzieli z dumą Władcy. -Yhym. Więc jest nas Już trzech, moi drodzy, gdyż Jam Therion, Pan Chaosu! A to Moja Armia Chaosu!- pokazał na puszyste skaczące króliczki. Therion przedstawił się szybko, patrząc na ruszającą do boju Armię. Pozostali Bogowie nie umieli bronić się przed nimi, gdyż króliki atakowały Gromadą, skacząc wokół i gryząc broniących się. Wydawało się, zę jest ich nieskończenie wiele! (O tym zdarzeniu dziś mówi się jako niepowstrzymany pochód Hordy Chaosu...) Therion tylko się przyglądał jak jego Króliki zmieniały tą Krainę i jak Manc z Enderem walczą z jego puszystymi stworzeniami. |Patrzył dość długo i lekko się uśmiechał do siebie, jednak w pewnym momencie zauważył pewną zmianę. Coś się wydarzyło... Coś... yhh, nie wiadomo czemu, jednak w pewnej chwili któryś z walczących Bogów rozpędził Króliki. Bóg patrzył na małę puchate zwierzęta z niedowierzaniem. -No to mamy przekichane - skomentował Bóg Chaosu... -Pff, jak to, przecież ich rozproszyliśmy! A twoje dzieło, jak widzisz, padło... -Jak to Padło- zaśmiał się Therion- i jak to moje dzieło?! Po Pierwsze Nasze dzieło bo przybyłem wam pomóc, a po drugie teraz Chaos stał się hmm.. bardziej Chaotyczny... Po tym zaś Therion, w skomplikowanych formułach i zadaniach wyjaśnił czemu jego Armia była potrzebna Krainie i czemu teraz trzeba ją powstrzymać. -No, Słoneczko, widzę że rozumiesz -Powiedział z zadowoleniem Bóg Chaosu- a ty Słodziaku? -Ja Też - odparł Manc - kurczę nie myślałem, że to powiem ale czas ruszać i wyłapać tą puchatą apokalipsę. Zanim narobi więcej szkód... I Bogowie ruszyli do wspólnego Boju w Obronie swej Krainy i własnej Dyktatury. Podróż śladami pierwszych 12 królików nie była zbyt uciążliwa. -Pfff, i to ma być twoja Armia? W pojedynkę nie są takie groźne, a wręcz smaczne, tylko ciężko je wytropić - skomentował Ender podczas samotnego spaceru. -Kum... -Co?-rozejrzało się zdziwione Słońce -Kum! -Eee, kto to mówi? -Ja! Kum! -A kim jesteś? -Schyl głowę z łaski swojej... -A ju...- Bog spojrzał w dół- osz kurczątko. Kim ty Jesteś? -Zuza, najlepsza bo jedyna Żaba pałająca się Handlem^^- po tych słowach Zielone stworzenie wskazało na niewielkie stoisko.-Teraz zaś kupuj, albo won! -Ja jestem Bogiem, niczego nie potrzebuję... -Jasne, niczego - Powiedziała żaba przewracając oczami. -Mała uspokój się, albo udasz się na Banicję!-powiedział lekko zdenerwowany Ender. -Ban też można sprzedać tak samo, jak informację o Królikach -rzuciła mimochodem Zuza. -O królikach?- zapytał zainteresowany -Tak o królikach- uśmiechnęła się zadowolona z siebie żaba- 72muchy się należą! -Co? Ile? 72? Żabciu nie przesadzaj... -72! W końcu co jest dla takiego Boga jak ty- stwierdziła żabka twardo i z przekonaniem, Po zaciętych targach, wielu groźbach i rzeczach, o których nie należy wspominać, Para doszła do Porozumienia. Wszystkie muchy w ratach. (36 teraz, 35 po złapaniu Królików). -No! Przyjemnie się z tobą robiło interesy - odparł Zielony Stwór konsumując swoją zapłatę - A teraz Won. ... No moi mili już wiemy gdzie podziały się ostatnie Króliki, czas ruszać... ... -Hmm to na pewno królik?- Powiedział Manc, pokazując coś nad swoją głową.- No jak w mordę strzelił, spójrzcie, jest inny... -Jak jest Inny?! Mancyś nie przesadzaj trochę zmutował czy coś,to na pewno królik, wykończmy Go. Zgadzasz się Therion? -Umm, nie był bym taki pewny, z resztą zapytam, Ty tam wysoko kim jesteś? Jam jest Gothar Archanioł, Pierwsze i najwspanialsze dzieło Boga Światłości Endera. -Fakt nieźle mi wyszedłeś Piórku- odpowiedział Ender- ale na pewno nie jesteś najwspanialszy. A tak poza tym, u Licha, co ty tu robisz? -Jak to co? Zapomniałeś?! Pfff, samemu mi kazałeś usuwać wszelkie błędy, dlatego gonię za tymi uszatymi Pasztetami. Tu złapałem trzeciego.- Bóg pokiwał głową ze zrozumieniem a potem odwrócił się do reszty: -Żabsko mi sprzedało informację o 4 kickach, a został tylko jeden! Zabiję! Nie ważne, idziemy Panowie... Podróż trwała długo głównie ze względu na postoje, które wymógł Manc, wszak Bóg pragnął dbać o swoją urodę. Gdy wreszcie dotarli do schronienia ostatniego z Armii Chaosu, postanowili urządzić zawody który z nich pierwszy pokona ostatnią Bestyję. Pierwszy ruszył Gothar, najmniejszy mocą, ale najsprytniejszy. Jednak mimo całych wysiłków i wprawy w walce z Bestiami tylko rozjuszył Królika. Następny był Therion, lecz ten dobry Bóg nie mógł pokonać swego dziecięcia. Trzeci ruszył Ender, w całej swej chwale i potędze wręcz jaśniał, lecz przebiegły zwierz Skrył się widząc Boską aurę więc i ten zawiódł... A Manc... Jak to Manc nie spiesznie się zabrał do całej sprawy. Wpierw rzucił Iluzję na Bestię, a później, by się nie kłopotać, poszedł do pierwszych ludzi i jak to Bóg, nie tłumacząc Maluczkim nic kazał zabić Potwora z jaskini Nottern... Jak wiadomo Ludziom się udało, raz, drugi, trzeci, jednak Manc coś sknocił przy iluzji i od tej pory wraz ze śmiercią potwora, Cały świat znów staje się pierwotny, jak na samym początku...