Ciasteczko

W ramach naszej strony stosujemy pliki cookies dla celów reklamowych, statystycznych oraz aby ułatwić i ulepszyć korzystanie z niej. Używanie witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Twoim urządzeniu. Możesz dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dla plików cookies.
Dowiedz się więcej...

Zaakceptuj Zamknij
Imperium: Smallville & MANCRPG
  • Kodeks Imperium
  • Forum
  • Stwórz mieszkańca
  • Kontakt
  • Online
Zaloguj
Stwórz Mieszkańca




Witaj wędrowcze u Wrót Imperium.

Aktualnie trwa 2 dzień XL ery.
Czas w Imperium: 19:27:00, wieczór. Do resetu pozostało: 00:33:00
Zaprzyjaźniony druid meterologiczny informuje, iż na niebie nie ma ani jednej chmurki.

Wszystkich Mieszkańców: 3164
Obecnie w Krainie: 6 (Sprawdź co słychać w mieście)
Tytuł: Era XL
Autor: Titanium, The Sin
Koniec 39 Ery, najwyższy szczyt Gór Pelori

Świątynia trwała. Pomimo wiatrów, śniegu i czasu. Zapomniana przez śmiertelnych, a i dla nich niedostępna. Żadnemu z nich nie udało się wspiąć tak wysoko od dawna. Nikt w dziejach nie przekroczył też jej bram niezaproszony. Kilku próbowało, ery temu, ich kości nadal spoczywały rozrzucone na schodach, tyle, że już mało kompletne.
Świątynia Zapomnianych Bogów, gdzie znudzeni poczynaniami mieszkańców Imperium, trwali Ci, którzy tworzyli. Nieruchomi, podobni posągom, ale wciąż żywi, kto bowiem mógłby zgładzić bogów?

Brama najpierw zadrżała, potem otworzyła się na oścież, napędzana magiczną siłą, wpuszczając do świątyni wiatr oraz śnieg. Ten, który zbliżał się do niej, był godzien, nie był śmiertelnikiem. Istotnie, po chwili progi te przekroczyła zakapturzona postać, wysoka, barczysta, w ręku trzymająca nietuzinkowy oręż. Nie był to miecz, topór, włócznia, czy choćby kosa bojowa. Była to nie mniej, nie więcej, tylko łopata, osobliwa, wykonana z kości, zdobiona. Postać okazała się mężczyzną, który zdjął kaptur, przy okazji ścierając z łysej czaszki krople potu.
- Tylko Manc mógł sobie wymyślić, by tutaj czekać na zmiany.
Mruknął pod nosem, rozglądając się, zwiedził całe Imperium, ale tutaj nigdy nie dotarł. Jakoś wcześniej nie miał ochoty na spotkanie ze swoimi poprzednikami. Minęła minuta, może dwie, a za jego plecami pojawiły się dwa szkielety, niosące coś na kształt olbrzymich dzbanów, również zbudowanych z kości. Nie wysilając się, ruchem brwi nakazał im, by ruszyły dalej, w głąb świątyni, on niespiesznie szedł z nimi, oglądając freski przedstawiające zwycięzców Er, egzekucje skazanych przez Bogów, dzieła stworzenia.
- Mają rozmach - chciał powiedzieć coś jeszcze, gdy przerwał mu głos z głębi.
- Titanium, tak szybko się poddałeś? Nie spodziewaliśmy się, że tak szybko do na dołączysz.
Nekromanta uśmiechnął się pod nosem.
- Manc, to Ty jeszcze nie jesteś milczącym głazem? - ruszył szybciej, wiedział, że musi wykorzystać element zaskoczenia. W końcu, wraz z nieumarłymi wszedł do głównej sali, w której znajdowały się trony, jednak tylko dwa były zajęte. Większość z nich było zniszczonych, kilka wyglądało na nigdy nie używane, nawet bez najmniejszego pyłku kurzu. Na zajętych siedziało dwóch mężczyzn, z postury potężni, dorównujący nekromancie, może nawet wyżsi.
- Skoro już nawet byłe nekromanta może zostać bogiem, to Imperium naprawdę się zmieniło. - w głosie drugiego, Mefista, nie dało się nie wyczuć sarkazmu.
- A jakże, zmieniło się, nawet nie wiecie, jak bardzo. Bycie nekromantą przed zostaniem bogiem, też ma swoje zalety.
Jednym susem doskoczył do tronu Manca, szybkim, niezauważalnym dla śmiertelników ruchem ciął szpadlem niczym mieczem, prosto przez szyję. Stary bóg zaskoczony złapał się dłońmi za ranę, ale zanim choć jedną kropla wydostała się spomiędzy palców, Titanium już był przy drugim tronie. Mefisto zdążył dobyć miecz, jednakże ten złamał się przy pierwszym uderzeniu, czy to przez swój wiek czy może dlatego, że moc starych bogów tak osłabła.
- Dlacze… - pytania już nie dokończył, krew w tym wypadku chlusnęła z rozciętej szyi, jeden ze dzielenie podstawił dzban, by ją łapać, drugi stanął przed Manciem, którego właśnie opuszczały siły witalne, a spomiędzy palców zaczęły wypływać szkarłatne krople.
- Dobrze, zbierzcie tyle, ile się da. Potrzebuje więcej mocy.
Świątynia zadrżała, kilka okien pękło, wpuszczając do środka wiatr, który zaczął porywać pojedyncze krople krwi bogów. Te, gdy tylko opuściły świątynię, zamieniły się w rubiny.
Nekromanta zaczął się do siebie śmiać.
- No tak, ostatni dowcip Manca.


//opis zmian i poprawek na forum
© 2004-2026 - Imperium Staff